Gdzie się podziało 6,5 mln złotych dotacji unijnej dla Seniorów?

4 sierpnia 2018

Nikogo nie trzeba przekonywać, że dostępność do opieki zdrowotnej dla rosnącej liczby osób w wieku 65+ jest niewystarczająca. Zwiększenie jakości życia poprzez poprawę dostępności do takiej opieki, dostępności do rehabilitacji oraz opieki geriatrycznej i hospicyjnej zakładał program miejski, na który Miasto pozyskało dotację unijną w wysokości sześciu i pół miliona złotych.

Termin realizacji programu dawno minął, a los dotacji unijnej jest wysoce niepewny.

Czy Miasto straciło dotację? Co stracili Seniorzy?

Jak wynika z wniosku o dofinansowanie, efektem wdrożenia programu dla Seniorów miało być zmniejszenie kolejek w przychodniach, zwiększona liczba obsługiwanych pacjentów, lepsza jakość i koordynacja usług ochrony zdrowia osób starszych i niepełnosprawnych, lepszy poziom koordynacji podstawowej opieki zdrowotnej i ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Miasto planowało zrealizować te cele poprzez zakup sprzętu medycznego i wyposażenia dla POSUM w Poznaniu.

Na liście wnioskowanych zakupów dla Dziennego Oddziału Rehabilitacji  znalazły się ergometry poziome, bieżnia, materace, drabinki, sprzęt rehabilitacyjny do rehabilitacji ogólnej i neurologicznej, balkoniki, stoły do masażu, komplet urządzeń do treningu obwodowego, oprogramowanie wspierające rehabilitację, stoły rehabilitacyjne, zestawy piłek, rotorów do kończyn górnych i dolnych, sprzęt do diagnozy post rehabilitacyjnej, itd.

Planowano także zakup oprogramowania, sprzętu medycznego i wyposażenia dla Poradni Geriatrycznej z Dzienną Opieką nad Osobami Starszymi, w tym Środowiskową oraz wzmocnienie roli podstawowej opieki zdrowotnej – pozwalające utrzymać aktywność zawodową osób w wieku dojrzałym. Lista zakupów objęła między innymi: respiratory domowe – szt. 10, aparat EKG, glukometry, aparaty USG, defibrylator, 15 łóżek pacjenta, komputery do monitorowania i archiwizowania dokumentacji medycznej, stoły terapeutyczne. W tej części projektu Wnioskodawca zakładał wdrożenie usługi opieki środowiskowej w zakresie wsparcia osób starszych i niesamodzielnych oraz z niepełnosprawnością w domu pacjenta (wizyty pielęgniarek środowiskowych, wizyty lekarzy, rehabilitacja w domu).

W kolejnym zadaniu, obejmującym zakup sprzętu medycznego i wyposażenia dla hospicjum, planowano zakup rezonansu magnetycznego, pomp infuzyjnych (szt. 5), respiratorów (szt. 5), 100 (słownie:sto) łóżek pacjenta plus szafki, aparatu USG, Holter EKG – szt. 2, aparatu EKG przenośnego, zakup glukometrów i ciśnieniomierzy, sprzętu komputerowego i oprogramowania do zarządzania szpitalem.

Żadne z tych zadań nie zostało do tej pory zrealizowane

Trudno w tej sytuacji nie zadać całej serii pytań obecnym włodarzom miasta:

Czy prawdą jest, że Poznański Ośrodek Specjalistycznych Usług Medycznych stracił dofinansowanie unijne w wysokości ponad 6,5 miliona zł na zakup sprzętu medycznego i wyposażenia dla wzmocnienia opieki zdrowotnej i rehabilitacyjnej osób starszych? Czy Poznań stać na takie marnotrawstwo, żeby nie pozyskiwać wszystkich możliwych dotacji zważywszy, iż Poznań jest drugim w Polsce najbardziej starzejącym się miastem?

Kiedy słyszę przechwałki wiceprezydenta Jędrzeja Solarskiego o 2 mln, słownie: DWÓCH MILIONACH złotych na pomoc senioralną udzieloną osobom starszym przez Miasto na dowożenie książek do domu czy możliwość skorzystania z taksówki, nie mogę uwierzyć, że Miasto mogło zrezygnować z 6 i pół miliona złotych na leczenie i rehabilitację osób chorych i niepełnosprawnych. Oburzający jest fakt, iż zrezygnowano z zakupu urządzeń diagnostycznych takich jak rezonans magnetyczny, czy ultrasonograf. Na badania przy pomocy rezonansu magnetycznego czeka się minimum pół roku, zwykle rok (dane ze strony NFZ). Oburza także fakt, iż zrezygnowano z dofinansowania stu miejsc opieki paliatywnej, co jest kluczowe w przypadku osób samotnych, nie posiadających bliskiej rodziny.

Jak się mają zabiegi wizerunkowe w postaci walk bokserskich prezydenta Jacka Jaśkowiaka w celu pozyskania kilkudziesięciu tys. złotych na cele dobroczynne, w zestawieniu z wysoce prawdopodobną utratą przyznanej już Miastu dotacji na 6,5 mln złotych?

Nie mieści się w głowie, że pieniądze leżą i czekają (oby jeszcze czekały!), a urzędnicy siedzą z założonymi rękoma.